RSS
wtorek, 25 października 2011
Twoja strata, Markizie
Drogi Markizie, patronie łkających w szafie,
żałuj głupcze, że cię tu teraz nie ma!
Gdybyś był, mógłbyś świadczyć wszem i wobec, jak oto w czterech ścianach buduaru, wśród aksamitnych poduszek, pod pstrokatą narzutą dzieją się rzeczy wielkie, a nawet godne wzruszeń.
Teraz otrę łzę.
Zadrżę i tym razem, postanowię tego nie zepsuć. Bo nie ma on miecza, by się bronić, ani sprytu, by uciekać w porę. Nie ma bajek, które tumanią głowę ani worka dukatów, by kupić miłość.
Ma za to wiarę i czyste serce.

Wiem Markizie, że gdybyś tu był, z pewnością przesunął byś się nieco i ustąpił mu miejsca na górnej półce. By go chronić i poczęstować wiśniówką. I pokochałbyś go jak mnie.

Postaram się godnie cię zastąpić. Nie wracaj.


18:26, bruxabruxa
Link Dodaj komentarz »
sobota, 08 października 2011
xxx
Jak żyć panie premierze? Chciałam powiedzieć - panie barmanie.
Jak żyć, gdy nie ma radości życia? Tylko kac i strach, strach i kac. I tak na zmianę. Szalona różnorodność.
19:44, bruxabruxa
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 26 września 2011
Próbowałam.

Markizie drogi, chłodu mego przyczyno,
Wytknęłam nos z zadymionej dziury i pojechałam na fiordy. Przemyciłam alkoholowo-tytoniową kontrabandę i wpadłam w ramiona Dobrego Swetra. Stał na lotnisku, czekał i snuł plany.
Aj,aj...
Słodki losie... Żeby ta kraina wiecznej szczęśliwości i godnego socjalu mogła mnie zaczarować na tyle, bym rzuciła posadę w capital city i dziarsko zaczęła mościć gniazdo w uroczej norweskiej mieścinie... Wszystko mi się tam podobało: góry, fiordy, owce, mżawka, smród gnojowicy i dużo ryb w jadłospisie. Gdybym jeszcze potrafiła mu powiedzieć, że go nie kocham...
Nie kocham i już. Spróbowałam, ale nie potrafię.
Nie można oszukiwać ludzi.
19:59, bruxabruxa
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 26 lipca 2011
Nie jestem smutna Markizie
Wyjechał, wyjechał, nie ma go.
Siedzę na brzegu sprutego szezląga, bez sił na oddychanie i ruch. Utrzymuję stały poziom szumu w skroni, jeszcze mogę sobie na to pozwolić. Czuję radość, która narodziła się po przekroczeniu granicy smutku. Oto pokonałam nawet to.
"Maybe , I'm free..."

Być może tylko wyobraźnia płata mi figle. A może jestem gotowa na naukę czekania, zmiany i działanie? A może tylko za dużo piję? Markizie, boję się, że głód czułości może narobić więcej szkód, niż sex dla sportu.
16:12, bruxabruxa
Link Dodaj komentarz »
piątek, 22 lipca 2011
Minęła dwunasta.
- Minęła dwunasta, czas otworzyć piwo - pomyślała Hrabina, nurkując w białą otchłań pozbawionej jedzenia lodówki. Przed południem kulturalne kobiety nie piją. Najpierw kawa i papieros, potem alkohol. Trzymając się tej świętej zasady, można żyć w poczuciu ogromnej klasy i godności osobistej.
Powakacyjna depresja wymaga delikatnego utrzymywania rauszu. Nie można z dnia na dzień rzucać się w wir obowiązków, gdy w głowie nadal krzyczą kormorany a wspomnienia czarownych nocy doprowadzają do bezsenności i skurczu gdzieś tam, hen daleko w ciele.
- Życie jest piękne i straszne jednocześnie - westchnęła Hrabina, zaciągając się dwudziestym papierosem. - Przecież mogę nie jeść i nie spać. Mogę wzdychać, pisać wiersze i otworzyć sobie Łomżę Export. Mogę pomachać do robotników na balkonie, którzy ocieplają blok i od siódmej rano piłują styropian. Mogę czekać na jego telefon, kombinując jak pożyczyć od kogoś pieniądze by przetrwać do wypłaty.
- A gdy skończy się niedzielna wizyta Dobrego Człowieka, pozostanę bardziej sama niż kiedykolwiek i moje małe, bezpieczne życie wyda mi się szarą dworcową poczekalnią, z której nie wyjdę na żaden pociąg. - Mam przekonanie, graniczące z pewnością, że jestem w drugiej połowie swojego życia. Markiz odszedł, a ja nadal udaję, że można przeczekać wśród tych pajęczyn jak w cukrowym zamku. Trochę martwa ale jednak czujna, by obcy nie przekraczali bram. Prawdziwe życie grozi odpowiedzialnością i przygotowywaniem posiłków, wiec może lepiej obrócić wszystko w żart? Tęsknotę uznać za fanaberię. I śmiać się ze swetra, wierteł, kurczaka z rożna?
- Tylko dlaczego, z tym wszystkim było mi wspaniale? Może prawdziwe życie jest wspaniałe?



13:33, bruxabruxa
Link Dodaj komentarz »
Dobry Człowiek w Swetrze
Drogi Markizie, myśli moich jedyny pogromco!
Z wakacji za jeden uśmiech powróciłam uboga jak hinduski żebrak ale pijana radością młodego źrebaka na łące. (Nie licząc chwil paniki na myśl - co z tym wszystkim zrobić).
Mazurskie wichury postanowiły zmieszać losy życiowych rozbitków i tak oto, wśród gwaru piwnych rozmów, w czas pełni księżyca, poznałam Dobrego Człowieka w Swetrze. Bardzo odważnego w swojej nieśmiałości i bardzo radosnego w swoim smutku.

Markizie... myślisz, że umiałabym rzucić wszystko i wyjechać na fiordy? Łowić ryby i smażyć je na kolacje? Pisać książki w małym domku i czekać aż on wróci z fabryki? Widzisz mnie w gumowcach i sztormiaku? Bez stałego dostępu do piwa i papierosów w rozsądnej cenie?

Jeśli widzisz chociaż cień takiej rzeczywistości, powiadom mnie proszę. Wiesz, że pozostawiona sama sobie nie wytknę nosa poza swoje strachy i przekonanie, że dokonam żywota w towarzystwie starego peceta i pełnej popielniczki.




11:25, bruxabruxa
Link Komentarze (2) »
wtorek, 03 maja 2011
xxx
Jeśli życzyłeś mi wszystkiego najgorszego, to uprzejmie informuję, że możesz czuć się usatysfakcjonowany.
Kara mnie nie ominęła. Sprawiedliwość zatriumfowała, a ja zgłupiałam na tyle, żeby źródła własnych problemów szukać poza sobą.

14:09, bruxabruxa
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 01 maja 2011
xxx
W świecie wina, pikników i ciętych ripost nie ma miejsca na smutek, słabość i strach. Kocham was. Waszą obecność i to,że z wami mogę na jakiś czas zapomnieć o czarnej dziurze.
Nie mogę jednak porozmawiać o tym, co mnie dręczy. Każdy z was szybciutko udziela porady. Wszystko będzie dobrze. Koniec tematu. I nikt nie słucha. Takich rzeczy słuchać nie wypada. Przecież jest wiosna, słońce, zimne piwo i czilałt.
Milcz więc kobieto i nie psuj krajobrazu swoimi nieeleganckimi słabościami. Pij, aż zaczniesz się śmiać. Mamy dla ciebie ofertę towarzyską, pod warunkiem, że będziesz miała problemy podobne do naszych.
Piję więc z wami i zachwycam się światem. W kiblu boję się spojrzeć sobie w oczy.
Jestem chodzącą bombą między wami-pięknymi. I nie wiem, jak to się skończy...
19:29, bruxabruxa
Link Komentarze (1) »
sobota, 30 kwietnia 2011
xxx

Zgodnie z klątwą Hrabiny, młody trębacz powinien wkrótce stać się bezrobotnym. Czy pech dopadnie kolejną ofiarę? Czy Hrabina znowu poczuje się winna? Co szykuje miesiąc maj ??(oprócz wydatków na alkohol i wtórne wychwytywacze serotoniny). Rozsiądźmy się w loży i obserwujmy. Takie hece nie zdarzają się co dnia.

13:42, bruxabruxa
Link Dodaj komentarz »
sobota, 09 kwietnia 2011
rozdwojenie jaźni

Tak Markizie, mam obawy, mam podejrzenia. Mam problem i nie wiem, co z nim zrobić.
Poszłam na największy kompromis mego życia. Nie mogąc mieć wszystkiego, wzięłam to, co mi dano. Wzięłam bardzo dużo i zapomniałam, że w rzeczywistości to bardzo mało. Przystosowałam się.
Umiem się cieszyć gdy otwieramy butelki i pół nocy słuchamy muzyki. Czekam na spotkania, żartuję, zatrzymuję dobre chwile w malowniczym kadrze półmroku i dymu. Przyjmuję śmiertelne dawki informacji o innych kobietach, kąpię swój mózg w alkoholu, by jakoś to wytrzymać.
Wytrzymuję. Nauczyłam się na pamięć wiersza pod tytułem "Nie oczekuj". Klepię go przed snem. Recytuję w wannie. Wykrzykuję w poduszkę w bezsenne noce.
Spowiadam się Bogu z mego uzależnienia od braku oczekiwań. Wiem, to gorsze od heroiny. Szybciej pustoszy duszę. Jestem wrakiem Markizie. Dryfuję po oceanie życzliwości i sympatii z wielką dziurą w głowie.
Ale są dni Markizie...
Są dni pełne światła, wspólnych wakacji, dwóch motocykli w jednym garażu, rozmów na szczycie góry i wszystkich elementów codzienności, która ma sens.
Są chwile z przyszłości, która wcale nie dzieje się w Nowej Zelandii.
Powroty ze świata wyobraźni, w którym wiodę cudowne życie, są za każdym razem bolesnym wstrząsem. Ale wiem, że  z czasem zmienią się w kłopotliwe zdziwienie, a potem zaczną przeplatać się dość swobodnie.
To będzie moment, w którym zatonę.

14:13, bruxabruxa
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 18